Pewnego dnia w trakcie ulubionych wycieczek rowerowych po lasach spotkałem to piękne drzewo.
Rafał przy drzewie bukowym
Drzewo składa się z czterech pni, która razem mają wspólne korzenie. Całość ma obwód 510cm – to rzadki okaz. A najgrubsza część 260cm.
Mam taki plan aby spróbować uczynić to drzewo pomnikiem przyrody. W tym celu zaprosiłem mojego kolegę Adama o pomoc przy skompletowaniu potrzebnej dokumentacji. Temat jest na tyle ciekawy że warto to przejść.
Adam i Rafał
Zobaczymy czy uda się całość zrealizować. Wczoraj byłem jeszcze z synem Jakubem dokonać dokładnych pomiarów, bo będą one potrzebne do dokumentacji.
Jakub na drzewie 🙂
Całość trzeba złożyć do Gminy, bo to oni są właścicielami terenu na którym znajduje się drzewo.
W piątek 13 lutego 2026 miałem telefon od zainteresowanej firmy. Rozmowa trwała prawie godzinę. To zaskakująco dużo jak na pierwszą rozmowę z potencjalnym klientem.
Taka nowa firma to jest jak przypłynięcie do nowego obszaru. W trakcie rozmowy Szef firmy przekonywał mnie wielokrotnie że grafik to artysta. On szuka artysty który będzie współpracował z nim w obszarach reklamowych. Ja nie do końca tak bardzo skłaniam się aby być artystą a już zupełnie jakimś dyktatorem w zakresie wyznaczania kierunku rozwoju.
W firmach są ludzie i firmy mają swoje kierunki rozwoju. Ja jako freelancer, który być może dołączy do tych ludzi, gdybym na wejściu próbował zdecydowanie akcentować swoją dominację w zakresie projektów, nie wyszedłbym na tym dobrze. Mam praktyczne doświadczenie że na początku warto zachować pewną ciekawość firmą i dobrze przygotować się do współpracy.
W języku angielskim jest takie fajne słowo które oddaje to czym zajmuje się po nawiązaniu kontaktu z nową firmą. Research to systematyczne poszukiwanie informacji, badanie jakiegoś zagadnienia lub prowadzenie analiz w celu zdobycia nowej wiedzy. Wydaje mi się że jest to istotniejsze niż narzucanie zupełnie nowo poznanej firmie jakiegoś wizerunku. Staram się na początek znaleźć każdy możliwy ślad firmy w Internecie.
Dziś nie jest to takie trudne, bo informacji jest wiele. Na początek lokalizuję firmę w systemie Google Earth Pro. Daje mi to szybkie wyobrażenie o tym jak duża jest firma, gdzie się znajduje oraz jakie ma otoczenie wokół siebie. Często też pozwala mi zorientować się jak firma reklamuje się na zewnątrz i czy ogólnie jest widoczna. Google Earth Pro ma też system zapisu różnych lokalizacji dodaje taką informację do systemu. Nawet jeśli nie jest jeszcze pewne czy będziemy razem współpracować. Można edytować dane później.
Kolejny etap to jest szukanie informacji w mediach społecznościowych i na stronach firmowych.
Trzeba napisać że jest wiele treści. Gdy spojrzymy wstecz to nie było wielu firm w mediach społecznościowych, teraz jest ich dużo. Daje to bardzo jasny sygnał jak firma działa w przestrzeni reklamy. Dzięki tej wiedzy, mogę zorientować się w stylu jaki firma preferuje. Czy jest to minimalistyczna forma, skoncentrowana na logo, kolorach i prostych informacjach. Czy firma działa spójnie. Czy widać że mają już wypracowany wizerunek, czy faktycznie oczekuję że freelancer coś wymyśli i stworzy nowego.
Staram się to poukładać i dodać jednoczenie do modułu Zakładki w systemie Raf27.eu Lubię ten moduł gdyż jest użyteczny w wielu kwestiach a na samym początku to właśnie w module Zakładki rozpoczynam pracę z nowym klientem.
Na dziś to tyle. Zobaczymy czy firma się odezwie po wstępnej rozmowie. Wysłałem im trochę grafiki, aby mogli się zorientować w jakości prac. I mam już zaplanowaną strategię rozwoju, jest ona wprawdzie powierzchowna, ale już pozwala prowadzić merytoryczny dialog z firmą.
Zima to jest taki czas, że zielone produkty nie są tak powszechne. Moim ostatnim odkryciem jest zielony groszek. Przypomniałem sobie taki czas przedszkolny kiedy jadłem wtedy zielony groszek z marchewką. Będąc w markecie przypomniał mi się ten czas. Spojrzałem na półki i miałem do wyboru groszek konserwowy i groszek mrożony z marchewkę. Oba produkty postanowiłem przetestować jedząc je przez jakiś czas.
Groszek z puszki jest inny niż mrożony. Oba natomiast wymagają bardzo dokładnego umycia. To jeszcze raz chciałbym podkreślić że bardzo dokładne płukanie tych produktów jest niezmiernie konieczne.
Nie należy żałować wody, jeśli produkt nie zostanie dokładnie umyty jest wręcz niesmaczny, szczególnie groszek z puszki. Groszek mrożony jest mniej przesiąknięty systemem opakowania, co nie zmienia faktu że również konieczne jest dokładne umycie produktu, przed spożyciem.
Groszek próbowałem zjadać w minimalistycznej kompozycji. Ugotowany, z dodatkiem soli, pieprzu, oleju słonecznikowego. Ja oczywiście zawsze dodaje oleje na końcu. Nigdy nie używam olejów jako pierwszych w procesach gotowania. Groszek mrożony wymaga gotowania około 20 minut. Groszek z konserwy to można po dokładnym umyciu zjeść z dodatkiem przypraw i oleju. Taka dieta jest bardzo praktyczna i super nadaje się na kolację.
Cena groszku jest bardzo niska. W sezonie zimowym stanowi on super produkt, który dostarcza wiele zdrowia i energii. Odczuwa się to rano, kiedy się obudzimy. Tak lekko strawny produkt jako przekąska wieczorna, zaspokaja głód, a rano otrzymujemy dodatkową energię.
Na koniec kilka danych na temat zielonego groszku.
Bogactwo składników odżywczych
Zawiera sporo białka roślinnego, co wyróżnia go na tle innych warzyw.
Jest źródłem witamin z grupy B, zwłaszcza B1, B2, B6 oraz kwasu foliowego.
Dostarcza witaminę C, witaminę K i niewielkie ilości witamin A i E.
Obfituje w minerały: potas, fosfor, magnez, żelazo, cynk.
Wysoka zawartość błonnika
Wspiera trawienie i pracę jelit.
Pomaga stabilizować poziom glukozy we krwi.
Daje uczucie sytości, co sprzyja kontroli masy ciała.
Niski indeks glikemiczny
Groszek ma niski IG, dzięki czemu jest dobrym wyborem dla osób dbających o poziom cukru.
Właściwości antyoksydacyjne
Zawiera polifenole, luteinę i zeaksantynę, które wspierają ochronę komórek przed stresem oksydacyjnym.
Może wspierać zdrowie oczu i układu krążenia.
Wspiera układ odpornościowy
Dzięki witaminie C i antyoksydantom pomaga organizmowi radzić sobie z infekcjami.
Lekki i niskokaloryczny
100 g zielonego groszku to ok. 80 kcal.
Idealny do sałatek, zup, makaronów, puree — daje dużo smaku bez obciążania kalorycznego.
Taki produkt jak chleb jest czymś powszednim. Obecnie mamy takie czasy i produkty że chleb stał się czymś innym niż kiedyś. W historii ludzkości około 10 000 lat temu zaczęły pojawiać się pierwsze regularne płaskie chleby przygotowywane z uprawianych zbóż. Chleb ma istotne znaczenie w naszym układzie pokarmowym. Jego podstawowy składnik jakim jest zborze odrywa istotną rolę. Problemem jest chleb przemysłowy który ma wiele wad. Z jednej strony zawiera mocno modyfikowane składniki w celu ciągłego wydłużania jego przydatności do spożycia, a z drugiej strony dąży się do maksymalnego skrócenia czasu produkcji chleba, co przekłada się na coraz wyższe temperatury jego wypieku. W efekcie współczesne chleby przemysłowe przestały pełnić swoją rolę w naszej diecie. A to nie jest nic dobrego.
Prowadząc dialog z Panią Martą moją klientką która prowadzi gabinet kosmetyczny, pojawiło się zainteresowanie tematyką chleba. A ponieważ od wielu lat sam wypiekam sobie chleb, Pani Marta zapytała jak go wykonać. Mój przepis nie jest typowym chlebem na zakwasie. Są dwa powody dlaczego używam drożdży piekarniczych. Po pierwsze zakwas jest tematem zajmującym czas, po drugie drożdże zawierają żywe mikroorganizmy – jednokomórkowe grzyby z gatunku Saccharomyces cerevisiae, które są mi potrzebne. Dlatego mój chleb jest oparty o drożdże.
Co więc będzie nam potrzebne do wykonania tego chleba.
Siemię lniane, pełni ono tu istotną funkcję. Nadaje specyficzny smak oraz tworzy chleb jako elastyczną strukturę. Chleb się nie kruszy i jest smaczny.
Kolejnym składnikiem są orzechy ziemne i słonecznik.
Każdy z produktów, jest dodawany w ilości 2 garści. Czyli 2 garści orzechów, słonecznika, siemię lniane.
Potrzebujemy jeszcze sól. 2 łyżeczki soli morskiej.
Produkty dodajmy do blendera. Do całego chleba potrzebujemy około 600-700 ml wody. 1/2 wody zagotowujemy i takim wrzątkiem zalewamy trzy składniki+sól. Nim jednak to zrobimy, warto całość przepłukać na sitku oczywiście bez soli. Czyli odmierzamy po 2 garści produktów, płuczemy na sitku i dodajemy do blendera wraz z solą, zalewając całość wrzątkiem.
Orzech możemy zmieniać, czy też miksować inne składniki z wyjątkiem siemienia lnianego które jest tu konieczne. W czasie miksowania powstanie galaretowata substancja. Będzie ona gęsta i gorąca. Tą substancję dodajemy do miski w której będziemy wyrabiać ciasto. Nim dodamy drożdże 1/2 kostki na 1 kg mąki. Musimy uzupełnić wodę, tym razem dodając zimną do gęstej masy z siemieniem. Całość powinna być delikatnie ciepła. Dopiero teraz dodajemy drożdże. Zbyt wysoka temperatura mogłaby zaszkodzić drożdżom, całość musi być delikatnie ciepła. Nie dodajmy mąki na tym etapie. Mieszamy ten miks, drożdże i wodę w misce, aż całkowicie rozpuszczą się drożdże.
Mąkę dodajemy stopniowo aby łatwiej to wyrobić. Ja robię tak że dodaję 0,5 kg na początku dobrze całość mieszam drewnianą łyżką, a później dodaje pozostałe 0,5 kg i tu może być potrzebne wyrobienie ciasta ręką. Powinno być ono gęste.
Blaszkę suchą, smarujemy olejem bardzo cienka warstwa, dobrze to zrobić ręką, nie proponuje margaryny, ani papierów. Tylko wcieramy ten olej w blaszkę do pieczenia, chodzi o to aby nie było procesu smażenia oleju, tylko w celu ułatwienia wyjęcia chleba. Ciasto na foremce wkładamy do piekarnika, ja tak robię i czekam aż ciasto wyrośnie. Później wystarczy tylko uruchomić piekarnik. Temperatura 170-180 stopni, czas pieczenia 1 godzina.
Po wyjęciu z piekarnika czekamy około 1 godziny, aż całość ostygnie i chleb stanie się bardziej zwarty. Ostatnia czynność to pokrojenie całego chleba na mniejsze kawałki.
Robię tak dlatego że chleby tego typu nie są tak bardzo odporne na czas. Należy zjeść cały produkt w maksymalnie 2, 3 dni. To jest chleb naturalny, a więc jego odporność na czas nie jest wysoka. Pokrojenie powoduje szybkie odparowanie wody. Zwiększa to trochę czas użyteczności całego produktu. Przechowywać w szklanym naczyniu, można też zwinąć w woreczek, ale wcześniej pokrojony na kawałki.
Napisy w reklamie i marketingu pełnią kluczową rolę: nie tylko przekazują treść, ale także budują emocje, tożsamość marki i wpływają na decyzje konsumentów. Odpowiednio dobrane hasła, typografia i kolory mogą zwiększyć rozpoznawalność marki, przyciągnąć uwagę i wzmocnić zaufanie.
Właśnie zainwestowałem w fajne oprogramowanie do tworzenia napisów. Które mogą być bardziej atrakcyjne wizualnie a jednocześnie nie pochłaniające wiele energii i czasu na ich przygotowanie.
Napisy tego typu realizowane tradycyjnie z wykorzystaniem Adobe Illustratora zabierają trochę czasu. Rozwiązanie dedykowane usprawnia całą procedurę. Dając dobre efekty w krótszym czasie. Dodam że jest tu spora kontrola nad efektem końcowym. Czyli nie jest to zwykły szablon, ale system do edycji napisów.
Dlaczego napisy są tak ważne?
Przekaz treści – napisy to najprostszy sposób komunikacji: hasła reklamowe, slogany czy opisy produktów szybko informują odbiorcę, co oferuje marka.
Budowanie tożsamości marki – styl pisma, długość hasła, język i ton komunikacji kształtują wizerunek firmy.
Wpływ na emocje – odpowiednie słowa i typografia mogą wywołać poczucie bezpieczeństwa, ekscytacji lub prestiżu.
Zapamiętywalność – krótkie, rytmiczne slogany (np. „Just do it”) łatwo utrwalają się w pamięci konsumentów.
Staram się inwestować w ciekawe rozwiązania które mogą podnieść atrakcyjność projektów i treści reklamowych. Jeśli chciałbyś skorzystać z nowych Napisów serdecznie zapraszam do współpracy
Jak większość ludzi zastanawiam się nad przemijającym rokiem. Sortując to co było dobre i udane oraz to co jest po drugiej stronie.
Najbardziej wartościowe jest utrzymanie dotychczasowego trendu. Cieszy mnie to ogromnie, że udało się utrzymać średni poziom w roku 2025. Czyli to co zostało wcześniej wypracowane pozostało, to co umknęło zostało zastąpione nowym. Ogólny bilans pozostał na plusie. Współczesne czasy to trudny klient. W branży takiej jak grafika, reklama, marketing ten klient jest wyjątkowy. Powoduje to problem z utrzymaniem klienta, tak aby chciał korzystać z usług grafika, freelancera, a jednocześnie by chciał wykazać się zdolnością do pracy na odległość. Cały czas borykam się z pewną przewagą grafików stacjonarnych, których koszty są średnio 4 x wyższe, a mimo to utrzymują się w firmach. Wyjaśnienie jest praktycznie zawsze takie samo, ten grafik również jest operatorem maszyny, pakowaczem, monterem, spawaczem, ślusarzem, czy Bóg wie kim jeszcze. Osobiście uważam że nie da się łączyć jednego z drugim. Mam praktyczne doświadczenie bo również kiedyś byłem na etacie w firmie reklamowej, szczerze można zapomnieć o pracy przy komputerze, a już myślenie abstrakcyjne, ukierunkowane na projekt jest niewykonalne. Nie da się rozwijać pracy jako grafik, a jednocześnie być cały czas rozpraszanym przez wykonywanie prac ręcznych, zupełnie odwracających uwagą i skupienie. Bycie grafikiem wymaga specyficznego rytmu pracy, który wymaga silnej koncentracji i rozwiązywania zagadnień z dziedziny projektowania. Oczywiście jest też wymagany nieustanny rozwój i uzupełnianie wiedzy.
W kontekście wiedzy w roku 2025 dało się wyraźnie zauważyć wpływ sztucznej inteligencji. Która wcześniej nie wkraczała tak szeroko do grafiki jak w roku 2025 i nic też nie wskazuje na to aby lata przyszłe miały coś zmienić w tym temacie.
Mi osobiście bardzo to odpowiada. Zdaję sobie też sprawę z tego że niektórzy klienci również będą korzystać z A.I. w efekcie całkowicie mogą rezygnować z usług grafika, czy freelancera. Ale jestem dobrej myśli, że w wspólnym projektowaniu jest potrzebne coś więcej. Jest potrzebna osoba doświadczona w projektach i która potrafi zwrócić uwagą na kierunki rozwoju, a to że klient potrafi zrobić użytek z A.I. to jest na plus, bo czasami dzięki temu można szybko znaleźć wspólny kierunek. A.I. jest bardzo użyteczna w szybkim ukierunkowaniu, skróceniu czynności które wcześniej zajmowały czas. Dzięki A.I. można się skupić na rzeczach bardziej istotnych.
Pojawia się też wiele platform które agregują A.I. do rozwiązywania złożonych tematów. Wszystko to usprawnia pracę i podnosi poziom i efektywność.
Na koniec również pocieszający jest trend wzrostowy dotyczący pracy w chmurze na Raf27.eu widać że klienci zaczynają rozumieć czym jest wspólna praca w chmurze. Jakie daje to korzyści, jak znacząco pomniejsza korzystanie z maila oraz jak czytelne są projekty i wszystkie dane jakie potrzebujemy do realizacji naszych zadań projektowych.
Ogólnie widać wzrost kompetencji cyfrowych, umiejętności pracy z wykorzystaniem komputera. Komputer też pełni tu funkcję zaawansowanego systemu komunikacji.
Coraz prościej rozmawia się przez komputer, tym bardziej że na Raf27.eu jest fantastyczny czat TALK, który nie tylko super sprawdza się w codziennych kontaktach ale również pozwala współdzielić ekrany, co podnosi zrozumienie i czytelność projektów.
Na koniec warto też wspomnieć o ADOBE które w roku 2025 wprowadziło zaprzyjaźnione rozwiązania firm trzecich do swoich produktów. To jest pewien przełom, bo wcześniej ADOBE działało bardziej hermetycznie, widać że obecnie firmy trzecie coraz częściej są dołączane do pakietów. Moim zdaniem to słuszna droga, bo dzięki temu zostajemy z naszymi ulubionymi programami a mamy możliwość korzystania choćby z produktów Google, Flux, bezpośrednio w znanym środowisku ADOBE.
Jeśli ktoś trafi na ten post na blogu, to będzie on przypomnieniem świątecznego czasu roku 2025. Grono znajomych może czasami tu zaglądnąć to dla nich będą życzenia.
Życzę Świąt pełnych dobrej rozmowy, życzliwych ludzi i spokoju w sercu, a w Nowym Roku 2026 odwagi do realizacji wszystkich ważnych planów.
Życzenia standardowe, ale posiadające nutkę zachęty by działać. Życzliwi ludzie i zdrowe serce będzie pomocne w realizacji celów.
Pozdrowienia dla tych którzy przeczytają ten post.
W piątek miałem przyjemność spotkać się z koleżanką z dawnych lat. Jest to osoba wyjątkowa, która posiada zdolność prowadzania dialogu na ciekawym poziomie. Przy okazji mogłem jej wręczyć prezent w postaci koszulki z ciekawym nadrukiem.
zdjęcie poglądowe na potrzeby artykułu
Praktycznie kiedy zawsze się spotykamy to mamy o czym rozmawiać. Nawet kiedy nie mamy specjalnie wiele czasu jesteśmy wstanie poruszyć interesujący temat w ciągu chwili. I tak też było podczas tego spotkania, kiedy rozważaliśmy o życiu duchowym cywilizacji zachodu. Ja z swej strony zwróciłem uwagę że wiek 50 lat w cywilizacji zachodniej jest traktowany jako wiek w którym człowiek zaczyna wycofywać się z życia aktywnego, zbliża się do wieku w którym coraz intensywnej odczuwa procesy starzenia się. I w efekcie jest postrzegany jako osoba już nie produkcyjna. Ale właściwie nie chodzi tu o określenie przydatności w biznesie i firmach, co o rozwoju osobisty.
Dla mnie ten wiek 50+ to jest właśnie super czas kiedy mogę więcej czasu poświęcić na rozwój duchowy. Też sugerowałem Ewie, bo tak ma na imię ta sympatyczna kobieta, że jest to nawet naturalny proces który dopiero się zaczyna. Kiedy się starzejemy mamy więcej zapytań o sens naszego życia. I tu pojawia się pewna luka w zachodniej kulturze która omija ten etap w życiu ludzi. Mówi się o starzeniu, o przemijaniu, ale nie wspomina się o potrzebie wyjaśnienia sensu istnienia i też szukania pewnego kierunku do którego prowadzi ogólnie całe ludzkie życie.
Skupiamy się na zachodzie na tym jak egzystować w trudnych miastach zachodniej cywilizacji odczuwając starzenie się. Tak jakby tylko to miało sens. A przecież im jesteśmy starsi i mamy więcej czasu to możemy o wiele ciekawiej zaprogramować nasze życie w wieku starszym. Brak aktywności duchowej w późniejszym wieku, kiedy wydaje się ona bardzo naturalną potrzebą, jest mniej dostrzegany na zachodzie. Jest też pewien problem dotyczący stereotypowego spojrzenia z perspektywy kościoła katolickiego. Dla wielu ludzi nie jest to wystarczająca wizja starzenia się a nawet postrzegają ją jako taką która do niech nie pasuje. Dziś mamy inny świat i mamy też możliwości szerszego spojrzenia na to zagadnienie. Ja osobiście zachęcam do poszukiwań i rozwiązań, bo ten czas przychodzi dla każdego i warto go spożytkować jak najbardziej sensownie.
Przypadkowo trafiłem, na tą książkę. W czasie czytania innej książki na temat marketingu, gdzieś w tekście znalazł się ten inspirujący trend z Szwecji.
Lagom the swedish living. Tak po polsku tłumacząc jest to życie w taki sposób aby wszystko było rodzajem balansu. Żyj tak aby ci wystarczyło i jeszcze trochę zostało. Konsumuj tyle ile potrzebujesz, ale też pomyśl o innych. Ten balans w dzisiejszych czasach jest bardzo potrzebny. Wtedy gdy większość ustawia się na przysłowiowy MAX, ten rodzaj życia mi bardzo odpowiada. Wpisuje się w mój wiek i dojrzałość w której umiar i balansowanie jest pożądane. W moim wieku nie chce się już żyć na MAX, ale też i czerpać radość z tego co już przeżyłem i dodać to do zwykłej codzienności – moje doświadczenia, tworząc rodzaj balansu który sprawia że dzień jest fajny. Ten zbilansowany miks tworzy dobry dzionek.
Jak spojrzymy na mapę to jasne jest że ten kraj ma warunki trudne. Przez wieki ludzie zamieszkujący ten teren musieli się wzajemnie wspierać. Tu życie zupełnie w pojedynkę mogło być bardzo trudne. Tak surowy klimat wymaga współpracy w celu przetrwania. Jeśli zbiorowość przez lata nie nauczyłaby się wzajemnej troski o siebie i innych ten kraj nie mógłby się rozwinąć.
W każdym razie jak ktoś ma ochotę poczytać na ten temat to znajdzie wiele informacji w Internecie. Ja tylko tu wspomnę o tym że ten styl jest inspirujący.
Kalendarze książkowe pełnią funkcję reklamy długoterminowej, budując rozpoznawalność marki i utrwalając jej obecność w codziennym życiu użytkownika. Są praktycznym gadżetem, który łączy użyteczność z subtelnym przekazem marketingowym.
Funkcje reklamowe kalendarzy książkowych
Stały kontakt z marką. Kalendarz używany codziennie zapewnia wielomiesięczną ekspozycję logo, nazwy firmy czy hasła reklamowego.
Budowanie wizerunku firmy. Estetyczny, dobrze zaprojektowany kalendarz wzmacnia profesjonalny i pozytywny obraz marki w oczach klienta.
Personalizacja przekazu. Możliwość dodania indywidualnych treści, np. cytatów, grafik, ofert czy danych kontaktowych, pozwala na lepsze dopasowanie do grupy docelowej.
Funkcja użytkowa. Kalendarz książkowy to narzędzie do planowania, co sprawia, że jest chętnie używany, a reklama nie jest nachalna.
Wzmacnianie relacji z klientem. Wręczenie kalendarza jako prezentu firmowego buduje lojalność i pozytywne skojarzenia z marką.
Wielokanałowe wsparcie marketingowe. Kalendarze mogą być częścią szerszej kampanii promocyjnej, wspierając inne formy reklamy jak social media czy mailing.
Dlaczego są skuteczne?
Długa żywotność – używane przez cały rok
Widoczność – często leżą na biurku lub w torbie
Niski koszt jednostkowy – przy dużym nakładzie
Możliwość segmentacji – różne wersje dla różnych klientów (np. VIP, handlowcy, partnerzy)