Życie i filozofia Herberta M. Sheltona.

Herbert M. Shelton (1895–1985) był jedną z najbardziej kontrowersyjnych, a zarazem wpływowych postaci w historii naturalnej higieny – nurtu zdrowotnego promującego zdolność organizmu do samoleczenia poprzez odpowiedni styl życia. Jego działalność przypadała głównie na pierwszą połowę XX wieku w Stanach Zjednoczonych, gdzie zdobył zarówno oddanych zwolenników, jak i zdecydowanych krytyków.

Shelton nie był lekarzem w klasycznym rozumieniu – nie ukończył akredytowanych studiów medycznych – jednak zdobywał wiedzę w różnych szkołach alternatywnej medycyny. Najbardziej znany stał się jako propagator tzw. „Natural Hygiene”, czyli koncepcji zakładającej, że zdrowie wynika z harmonii między organizmem a naturalnymi prawami biologii.

Centralnym elementem jego filozofii było przekonanie, że organizm człowieka posiada wrodzoną zdolność do regeneracji, o ile nie jest przeciążany przez złe nawyki. Shelton podkreślał znaczenie kilku filarów zdrowia:

  • właściwe odżywianie (często w formie diet surowych),
  • okresowe posty,
  • odpoczynek i sen,
  • ruch fizyczny,
  • unikanie toksyn i nadmiaru stresu.

Szczególnie znany był z promowania postu jako metody oczyszczania organizmu. Twierdził, że w trakcie postu ciało koncentruje się na usuwaniu toksyn i naprawie uszkodzeń, zamiast na trawieniu. W jego ośrodku zdrowia w Teksasie prowadził nadzorowane głodówki, które przyciągały pacjentów z całych Stanów Zjednoczonych.

Jednym z bardziej charakterystycznych elementów jego nauczania była także zasada „food combining”, czyli odpowiedniego łączenia produktów spożywczych. Shelton uważał, że różne grupy pokarmów wymagają odmiennych warunków trawiennych, dlatego ich niewłaściwe zestawienie prowadzi do fermentacji, niestrawności i chorób.

Jego podejście do medycyny było radykalne – stanowczo sprzeciwiał się farmakoterapii, szczepieniom oraz wielu konwencjonalnym metodom leczenia. Uważał, że większość chorób wynika z niewłaściwego stylu życia, a nie z działania patogenów jako głównej przyczyny.

Filozofia Sheltona wywoływała liczne kontrowersje. Krytycy zarzucali mu brak naukowych dowodów na skuteczność jego metod oraz narażanie zdrowia pacjentów, szczególnie w przypadku długotrwałych postów. W historii jego działalności pojawiały się również procesy sądowe związane z przypadkami śmiertelnymi w jego ośrodku.

Mimo tego jego idee wywarły trwały wpływ na rozwój współczesnych trendów zdrowotnych. Wiele koncepcji, takich jak znaczenie diety roślinnej, okresowego postu czy stylu życia jako fundamentu zdrowia, zostało później podjętych przez inne nurty – często już w bardziej naukowo ugruntowanej formie.

Dziś Shelton pozostaje postacią z pogranicza pioniera i outsidera. Dla jednych był wizjonerem wyprzedzającym swoje czasy, dla innych – przykładem niebezpiecznego uproszczenia złożonych procesów biologicznych. Niezależnie od oceny, jego działalność wpisuje się w szerszą historię poszukiwań alternatywnych dróg do zdrowia i równowagi organizmu.

Post sokowy

To jedna z popularniejszych form krótkotrwałego „resetu” dietetycznego, polegająca na zastąpieniu stałych posiłków świeżo wyciskanymi sokami warzywnymi i owocowymi. Choć bywa przedstawiany jako metoda detoksykacji organizmu, warto podejść do niego z rozsądkiem i świadomością zarówno korzyści, jak i ograniczeń.

Czym jest post sokowy?

Post sokowy polega na spożywaniu wyłącznie soków (najczęściej przez 1–7 dni), bez jedzenia stałych produktów. W zależności od podejścia może obejmować:

  • soki warzywne (np. z selera, buraka, marchwi),
  • soki owocowe (np. jabłko, cytrusy),
  • mieszanki warzywno-owocowe,
  • dodatki takie jak imbir, kurkuma czy cytryna.

Celem jest dostarczenie organizmowi witamin, minerałów i antyoksydantów przy jednoczesnym ograniczeniu kalorii oraz „odciążeniu” układu trawiennego.

Czy post sokowy naprawdę oczyszcza organizm?

Popularna narracja mówi o „detoksie”, jednak z biologicznego punktu widzenia organizm posiada własne, bardzo wydajne mechanizmy oczyszczania – głównie wątrobę, nerki i układ limfatyczny. Nie ma silnych dowodów naukowych, że krótkotrwały post sokowy znacząco zwiększa eliminację toksyn.

To jednak nie oznacza, że post sokowy nie ma żadnych zalet.

Potencjalne korzyści

  • Zwiększone spożycie warzyw i owoców – wiele osób na co dzień nie dostarcza ich wystarczająco dużo.
  • Krótkotrwałe zmniejszenie kalorii – może wspomóc redukcję masy ciała, choć często jest to efekt głównie utraty wody.
  • Subiektywne uczucie „lekkości” – wynikające z ograniczenia ciężkostrawnych produktów.
  • Przerwa od wysoko przetworzonej żywności – co może pomóc zmienić nawyki żywieniowe.

Wady i ryzyka

Post sokowy nie jest rozwiązaniem uniwersalnym i wiąże się z pewnymi ograniczeniami:

  • Niska zawartość białka – może prowadzić do utraty masy mięśniowej przy dłuższym stosowaniu.
  • Brak błonnika – w porównaniu do całych warzyw i owoców, soki zawierają go znacznie mniej, co wpływa na pracę jelit.
  • Wahania poziomu cukru – szczególnie przy dużej ilości soków owocowych.
  • Uczucie głodu, zmęczenie, bóle głowy – zwłaszcza w pierwszych dniach.
  • Nie dla każdego – osoby z cukrzycą, chorobami metabolicznymi czy kobiety w ciąży powinny unikać takich praktyk bez konsultacji lekarskiej.

Jak przygotować się do postu sokowego?

Aby zminimalizować skutki uboczne, warto odpowiednio się przygotować:

  • Na 2–3 dni przed postem ogranicz kofeinę, alkohol i przetworzoną żywność.
  • Stopniowo zwiększ ilość warzyw i owoców w diecie.
  • Zadbaj o nawodnienie – pij dużo wody.

Jak wygląda dzień na poście sokowym?

Typowy dzień może obejmować 4–6 porcji soków (co 2–3 godziny). Przykładowy schemat:

  • rano: sok z selera naciowego,
  • drugie śniadanie: marchew + jabłko + imbir,
  • obiad: burak + marchew + cytryna,
  • podwieczorek: zielony sok (szpinak, ogórek, jabłko),
  • wieczór: lekki sok warzywny.

Ważne jest także picie wody oraz ewentualnie naparów ziołowych.

Jak zakończyć post?

Powrót do normalnego jedzenia powinien być stopniowy:

  • pierwszy dzień: lekkie posiłki (warzywa gotowane, zupy),
  • kolejny etap: dodanie białka (np. jajka, ryby),
  • dopiero później powrót do pełnej diety.

Nagłe przejście z postu do ciężkich potraw może powodować dyskomfort trawienny.

Czy warto stosować post sokowy?

Post sokowy może być traktowany jako krótkotrwałe narzędzie zmiany nawyków lub „restartu” diety, ale nie jest magicznym rozwiązaniem zdrowotnym. Z perspektywy długoterminowej znacznie większe znaczenie ma codzienna, zbilansowana dieta bogata w warzywa, białko, zdrowe tłuszcze i pełnowartościowe produkty.

Dla osób aktywnych zawodowo lub fizycznie (np. pracujących przy projektach technicznych czy wymagających koncentracji) post sokowy może chwilowo obniżyć poziom energii i wydajność, co również warto wziąć pod uwagę przy planowaniu.

Cukier trzcinowy nierafinowany – zalety i wady w diecie człowieka

Cukier trzcinowy nierafinowany od lat cieszy się opinią „zdrowszej” alternatywy dla klasycznego białego cukru. W sklepach występuje pod nazwami takimi jak muscovado, demerara czy panela. Jego naturalny wygląd, karmelowy aromat i obecność melasy sprawiają, że bywa postrzegany jako produkt bardziej wartościowy. Czy jednak rzeczywiście jest lepszy dla zdrowia?

Czym jest cukier trzcinowy nierafinowany?

Cukier trzcinowy powstaje z soku trzciny cukrowej. W wersji nierafinowanej nie przechodzi pełnego procesu oczyszczania, dzięki czemu zachowuje część melasy – gęstego, ciemnego syropu będącego produktem ubocznym produkcji cukru. To właśnie melasa odpowiada za charakterystyczny smak, kolor i minimalną zawartość składników mineralnych.

W przeciwieństwie do cukru rafinowanego (sacharozy oczyszczonej niemal do czystej postaci chemicznej), cukier nierafinowany zawiera śladowe ilości takich pierwiastków jak:

  • żelazo
  • wapń
  • potas
  • magnez

Zalety cukru trzcinowego nierafinowanego

Najczęściej wskazywane korzyści wynikają z jego mniej przetworzonej formy oraz obecności melasy.

  • Zawartość mikroelementów
    Choć ilości są niewielkie, cukier nierafinowany dostarcza śladowych ilości minerałów. W praktyce nie stanowi to znaczącego źródła tych składników w diecie, ale jest to różnica względem „pustych kalorii” białego cukru.
  • Niższy stopień przetworzenia
    Produkt przechodzi mniej etapów przemysłowej obróbki, co dla wielu konsumentów ma znaczenie jakościowe i środowiskowe.
  • Intensywniejszy smak
    Dzięki obecności melasy ma bardziej złożony profil smakowy (karmelowy, lekko przypalony), co może pozwalać na użycie mniejszej ilości cukru w niektórych potrawach.
  • Mniejszy indeks przetworzenia, niekoniecznie niższy IG
    Często błędnie przypisuje mu się niski indeks glikemiczny. W rzeczywistości różnice są niewielkie, ale niektóre formy mogą powodować nieco wolniejszy wzrost glukozy we krwi.

Wady i ograniczenia

Pomimo marketingowego wizerunku „zdrowszego cukru”, warto zachować proporcje w ocenie jego wpływu na organizm.

  • Wysoka kaloryczność
    Cukier trzcinowy nierafinowany dostarcza niemal tyle samo kalorii co biały cukier – około (4 kcal/g). Z punktu widzenia bilansu energetycznego różnice są pomijalne.
  • Podobny wpływ na metabolizm
    Głównym składnikiem pozostaje sacharoza. Organizm rozkłada ją do glukozy i fruktozy, co wpływa na poziom cukru we krwi i insulinę w sposób bardzo zbliżony do cukru rafinowanego.
  • Minimalna wartość odżywcza
    Zawartość minerałów jest zbyt niska, aby miała realne znaczenie zdrowotne. Aby pokryć dzienne zapotrzebowanie np. na magnez, należałoby spożyć niebezpiecznie dużą ilość cukru.
  • Ryzyko nadmiernego spożycia
    Postrzeganie jako „zdrowszy” może prowadzić do nieświadomego zwiększenia spożycia, co w dłuższej perspektywie sprzyja:
    • otyłości
    • insulinooporności
    • próchnicy
    • chorobom metabolicznym
  • Wyższa cena
    Cukier nierafinowany jest zazwyczaj droższy od zwykłego cukru, co nie zawsze idzie w parze z realną wartością zdrowotną.

Cukier trzcinowy a biały – realne różnice

Z naukowego punktu widzenia oba produkty są bardzo podobne pod względem działania metabolicznego. Kluczowa różnica dotyczy raczej:

  • smaku i aromatu
  • stopnia przetworzenia
  • obecności śladowych składników mineralnych

Nie jest to jednak różnica, która uzasadnia traktowanie cukru trzcinowego jako produktu prozdrowotnego.

Jak włączać go do diety?

Jeśli decydujesz się na jego używanie, warto traktować go jako element kulinarny, a nie suplement diety.

  • Używaj go do deserów, gdzie jego smak ma znaczenie (np. wypieki, sosy karmelowe)
  • Kontroluj ilość – niezależnie od rodzaju cukru
  • Nie zastępuj nim pełnowartościowych źródeł składników mineralnych

Przykład: dodanie niewielkiej ilości cukru muscovado do owsianki może poprawić smak, ale nie zastąpi wartości odżywczej owoców, orzechów czy nasion.

Wnioski

Cukier trzcinowy nierafinowany to ciekawsza smakowo i mniej przetworzona alternatywa dla białego cukru, ale jego wpływ na zdrowie jest bardzo podobny. Nie należy traktować go jako „zdrowego cukru”, lecz raczej jako produkt o nieco innych właściwościach kulinarnych.

W praktyce najważniejszym czynnikiem pozostaje nie rodzaj cukru, lecz jego całkowite spożycie w diecie.

Jatrogenia: Kiedy leczenie szkodzi – wyjaśnienie, rodzaje i statystyki

Czym jest jatrogenia?

Jatrogenia (z greckiego iatros – lekarz i genesis – pochodzenie) to zagadnienie medyczne odnoszące się do oddziaływania personelu medycznego na pacjenta. W powszechnym rozumieniu termin ten oznacza negatywne skutki leczenia – sytuacje, gdy działania mające na celu poprawę zdrowia zamiast pomagać, powodują szkodę.

W ścisłym znaczeniu jatrogenia jest pojęciem neutralnym i obejmuje wszystkie konsekwencje interwencji medycznej (zarówno pozytywne, jak i negatywne). Jednak w praktyce klinicznej używa się go prawie wyłącznie w kontekście szkodliwych następstw, które określa się mianem jatropatogenii lub chorób jatrogennych.

Rodzaje szkód jatrogennych

Jatrogenia manifestuje się w dwóch głównych obszarach:

TypOpisPrzykłady
JatrosomatopatiaSzkody fizyczneDziałania niepożądane leków, powikłania pooperacyjne, jatrogenny parkinsonizm wywołany neuroleptykami
JatropsychogeniaSzkody psychiczneZaburzenia lękowe, depresja, fobie wywołane błędną diagnozą, niewłaściwą komunikacją lub brakiem empatii personelu

Główne przyczyny błędów jatrogennych:

  • Działania niepożądane leków (ADR) i interakcje farmakologiczne
  • Błędy diagnostyczne i terapeutyczne
  • Zaniedbania w opiece nad pacjentem
  • Nieprawidłowa komunikacja między lekarzem a chorym
  • Ryzyko związane z samą procedurą medyczną (np. chemioterapia, radioterapia)

Statystyki i skala problemu

Jatrogenia stanowi poważny problem zdrowia publicznego na całym świecie, choć dokładne dane są trudne do oszacowania ze względu na niedorejestrowywanie przypadków.

Kluczowe statystyki:

  • W Stanach Zjednoczonych błędy medyczne (w tym jatrogenne szkody) są szacowane jako trzecia przyczyna zgonów po chorobach serca i nowotworach, z liczbą około 250 000–440 000 zgonów rocznie
  • Na całym świecie ponad 100 000 gospodarstw domowych rocznie wpada w ubóstwo ze względu na koszty opieki zdrowotnej – zjawisko to określa się mianem „jatrogennego ubóstwa”
  • W USA długi medyczne są główną przyczyną bankructw rodzin, co tworzy błędne koło: choroba → nieskuteczne leczenie → konsumpcja oszczędności → zadłużenie → ubóstwo
  • Choroby jatrogenne obejmują zarówno powikłaniaFarmakologiczne (reakcje alergiczne na leki), jak i urazy wynikające z procedur medycznych, nawet gdy są one przeprowadzone poprawnie

Szczególnie niepokojące jest to, że wiele szkód jatrogennych jest wprowadzonych celowo jako „mniejsze zło” – np. agresywna chemioterapia czy radioterapia, które mają znamiona toksyczności, ale są konieczne w walce z nowotworem.

Jak zapobiegać jatrogenii?

Zmniejszenie szkód jatrogennych wymaga:

  1. Poprawy komunikacji między personelem a pacjentem – wyjaśnianie procedur, brak ukrywania informacji
  2. Edukacji personelu z zakresu empatii i umiejętności psychologicznych w kontakcie z chorym
  3. Dokładnej weryfikacji interakcji leków przed przepisaniem terapii
  4. Systemów raportowania błędów medycznych bez stygmatyzacji osób popełniających błędy
  5. Uświadomienia pacjentów – wiedza o potencjalnych ryzykach pozwala na bardziej świadomą decyzję terapeutyczną

Podsumowanie

Jatrogenia to złożone zjawisko, które pokazuje, że nawet najlepiej intencjonowane działania medyczne mogą prowadzić do szkód. Świadomość tego problemu jest kluczowa zarówno dla personelu medycznego, jak i dla pacjentów. Poprawa jakości opieki, lepsza komunikacja i systemowe podejście do bezpieczeństwa pacjenta могут pomóc w ograniczeniu liczby przypadków jatropatogenii.

Pamiętaj: błąd jatrogenny to niekoniecznie zaniedbanie – czasem jest to nieuchronne ryzyko związane z samą naturą leczenia, które wymaga transparentności i wspólnego zarządzania przez lekarza i pacjenta.


Artykuł ma charakter informacyjny i nie zastępuje konsultacji medycznej.

Birdwatching – nowy trend młodych ludzi, który podbija świat

Birdwatching, czyli obserwacja ptaków, staje się coraz popularniejszym hobby wśród millenialsów i pokolenia Z. Zamiast spędzać wolny czas na mediach społecznościowych, coraz więcej osób decyduje się na aktywny wypoczynek w naturze, wyposażając się w lornetkę i uzbrajając w cierpliwość. Trend ten rozprzestrzenia się dynamicznie na całym świecie, przyciągając nowych entuzjastów każdego dnia. Obserwacja ptaków oferuje nie tylko relaksujący sposób na spędzanie czasu, ale również edukacyjne doświadczenie oraz możliwość kontaktu z naturalnym środowiskiem. Zjawisko to odzwierciedla rosnącą świadomość ekologiczną młodych pokoleń.

Dlaczego birdwatching staje się tak popularny?

Obserwowanie ptaków uległo znaczącemu rozwojowi w ostatnich latach. W Wielkiej Brytanii liczba osób w wieku 16-29 lat regularnie zajmujących się tym hobby wzrosła o ponad 1000% od 2018 roku, zgodnie z badaniem Royal Society for the Protection of Birds.
Pomimo pozornego paradoksu, media społecznościowe odegrały kluczową rolę w popularyzacji tego zajęcia. Ekspercki punkt widzenia sugeruje, że birdwatching oferuje znaczące korzyści zdrowotne psychiczne oraz może wspierać funkcje poznawcze, ze względu na głębokie potrzeby ludzkiego kontaktu z naturą.

Jak zacząć przygodę z birdwatchingiem?

Birdwatching to hobby polegające na amatorskiej obserwacji ptaków gołym okiem lub przy pomocy przyrządów optycznych. Nie wymaga dużych nakładów finansowych ani specjalistycznej wiedzy na start.

Podstawowe kroki dla początkujących:

  • Poznaj podstawowe gatunki ptaków – zacznij od lokalnych gatunków. W Polsce łatwo zaobserwować sikory, wróble, kosy, sójki czy dzięcioły
  • Obserwuj w odpowiednich miejscach – parki, ogrody, łąki, lasy i zbiorniki wodne to idealne tereny
  • Wybierz odpowiednią porę dnia – najaktywniejsze ptaki są o świcie oraz pod wieczór
  • Bądź cichy i dyskretny – unikaj gwałtownych ruchów i głośnych rozmów
  • Notuj swoje obserwacje – prowadzenie dziennika to świetny sposób na rozwijanie umiejętności

Lornetka – podstawowe narzędzie birdwatchera

Choć obserwację można prowadzić gołym okiem, lornetka znacząco zwiększa komfort, skuteczność i satysfakcję z birdwatchingu. Umożliwia obserwację ptaków z większej odległości bez zakłócania ich naturalnych zachowań.

Na co zwrócić uwagę przy wyborze lornetki?

ParametrRekomendacja
Powiększenie8×42 lub 10×42 (powiększenie × średnica obiektywu) dla początkujących
WodoodpornośćOdporność na warunki atmosferyczne pozwala na obserwacje niezależnie od pogody
Jakość obrazuJasny, ostry obraz to klucz do zauważenia detali
Pole widzeniaIm szersze, tym łatwiej śledzić ptaki w locie
WagaNie powinna przekraczać 2 kg dla komfortu przenoszenia

8×42 czy 10×42 – którą wybrać?

FormatZaletyKiedy wybrać
8×42Stabilniejszy obraz, większe pole widzenia, łatwiejsze śledzenie ptaków w locie i w lesieLas, zarośla, ptaki w ruchu, start w birdwatchingu
10×42Większy zasięg, więcej detalu na dystansieŁąki, pola, zbiorniki wodne, wybrzeże

Jeśli nie wiesz, co wybrać – zacznij od 8×42. To najbardziej uniwersalny i „ptasi” format.

Polecane lornetki do obserwacji ptaków (ranking 2026)

Budżetowa do 1500 zł

ModelDlaczego warto
Vortex Diamondback HD 10×42 (ZWYCIĘZCA)Najbardziej kompletny wybór: solidna optyka, terenowa odporność, dobra ergonomia
Delta Optical Chase 10×42 EDLepsza kontrola aberracji dzięki szklanemu ED w budżecie
Delta Optical Forest 10×42 Gen3„Wół roboczy” do plecaka: prosto, solidnie, bez udawania premium
Nikon ACULON A211 8×42Najlepsza „pierwsza lornetka” – 8× łatwiejsze do ptaków, cena bez ryzyka

Średnia półka 1500–5000 zł

ModelDlaczego warto
Nikon Monarch HG 8×42 (ZWYCIĘZCA)Najbardziej „ptasia” lornetka: 8× + komfort + bardzo mocna optyka
Kowa BDII 8×42Świetna do obserwacji na blisko (ptaki w krzakach, karmniki, owady)
Vortex Viper HD 8×42Bardzo wygodna ergonomia, szczególnie dla okularników
Zeiss Conquest HDX 10×42Najlepsza na otwarty teren: 10× + „zeissowy” kontrast
Blaser Primus 8×42 (Best Deal)Super-premium jakość w rewelacyjnej cenie

Premium powyżej 5000 zł

ModelDlaczego warto
Swarovski NL Pure 8×42 (ZWYCIĘZCA)Top komfortu i obrazu – szeroko, jasno i „wow” w praktyce
Zeiss SFL 8×40Premium „bez dźwigania” – idealna na trekking i długie spacery
Leica Ultravid 8×42 HD-PLUSTopowe wykonanie i bardzo naturalny obraz

Dodatkowe akcesoria

Aby zwiększyć komfort obserwacji, warto zaopatrzyć się także w:

  • Statyw – stabilizuje lunetę, eliminując drgania przy dużych powiększeniach
  • Plecak na sprzęt – wygodny transport lornetki i notatników
  • Notatnik obserwatora – zapisywanie obserwacji pomaga w nauce rozpoznawania gatunków
  • Przewodnik do rozpoznawania ptaków – książki lub aplikacje mobilne

Birdwatching w Polsce

Birdwatching to również nowy trend w polskiej turystyce. W Polsce coraz więcej osób odkrywa radość z obserwacji ptaków w naturalnym środowisku.

Koreańska aktorka Kim Taeri opisuje swoją praktykę: – Od dłuższego czasu regularnie obserwuję ptaki. Chodzę z lornetką i uważnie słucham ich śpiewu. Kiedy słyszę śpiew, zatrzymuję się i patrzę. Najważniejsze jest wstrzymanie oddechu. Potem bardzo powoli podchodzę w stronę dźwięku.

Podsumowanie

Birdwatching to więcej niż moda – to sposób na reset od cyfrowego szumu, kontakt z naturą i poprawę samopoczucia. Niezależnie od tego, czy zaczynasz od Nikon ACULON A211 8×42, czy inwestujesz w Swarovski NL Pure 8×42, najważniejsze jest wyjście do natury z otwartością i ciekawością świata przyrody.

Czy jesteś gotowy na swoją pierwszą obserwację ptaków?

Piękne drzewo bukowe.

Pewnego dnia w trakcie ulubionych wycieczek rowerowych po lasach spotkałem to piękne drzewo.

Rafał przy drzewie bukowym

Drzewo składa się z czterech pni, która razem mają wspólne korzenie. Całość ma obwód 510cm – to rzadki okaz. A najgrubsza część 260cm.

Mam taki plan aby spróbować uczynić to drzewo pomnikiem przyrody. W tym celu zaprosiłem mojego kolegę Adama o pomoc przy skompletowaniu potrzebnej dokumentacji. Temat jest na tyle ciekawy że warto to przejść.

Adam i Rafał

Zobaczymy czy uda się całość zrealizować. Wczoraj byłem jeszcze z synem Jakubem dokonać dokładnych pomiarów, bo będą one potrzebne do dokumentacji.

Jakub na drzewie 🙂

Całość trzeba złożyć do Gminy, bo to oni są właścicielami terenu na którym znajduje się drzewo.

Zielony groszek.

Zima to jest taki czas, że zielone produkty nie są tak powszechne. Moim ostatnim odkryciem jest zielony groszek. Przypomniałem sobie taki czas przedszkolny kiedy jadłem wtedy zielony groszek z marchewką. Będąc w markecie przypomniał mi się ten czas. Spojrzałem na półki i miałem do wyboru groszek konserwowy i groszek mrożony z marchewkę. Oba produkty postanowiłem przetestować jedząc je przez jakiś czas.

Groszek z puszki jest inny niż mrożony. Oba natomiast wymagają bardzo dokładnego umycia. To jeszcze raz chciałbym podkreślić że bardzo dokładne płukanie tych produktów jest niezmiernie konieczne.

Nie należy żałować wody, jeśli produkt nie zostanie dokładnie umyty jest wręcz niesmaczny, szczególnie groszek z puszki. Groszek mrożony jest mniej przesiąknięty systemem opakowania, co nie zmienia faktu że również konieczne jest dokładne umycie produktu, przed spożyciem.

Groszek próbowałem zjadać w minimalistycznej kompozycji. Ugotowany, z dodatkiem soli, pieprzu, oleju słonecznikowego. Ja oczywiście zawsze dodaje oleje na końcu. Nigdy nie używam olejów jako pierwszych w procesach gotowania. Groszek mrożony wymaga gotowania około 20 minut. Groszek z konserwy to można po dokładnym umyciu zjeść z dodatkiem przypraw i oleju. Taka dieta jest bardzo praktyczna i super nadaje się na kolację.

Cena groszku jest bardzo niska. W sezonie zimowym stanowi on super produkt, który dostarcza wiele zdrowia i energii. Odczuwa się to rano, kiedy się obudzimy. Tak lekko strawny produkt jako przekąska wieczorna, zaspokaja głód, a rano otrzymujemy dodatkową energię.

Na koniec kilka danych na temat zielonego groszku.

Bogactwo składników odżywczych

  • Zawiera sporo białka roślinnego, co wyróżnia go na tle innych warzyw.
  • Jest źródłem witamin z grupy B, zwłaszcza B1, B2, B6 oraz kwasu foliowego.
  • Dostarcza witaminę C, witaminę K i niewielkie ilości witamin A i E.
  • Obfituje w minerały: potas, fosfor, magnez, żelazo, cynk.

Wysoka zawartość błonnika

  • Wspiera trawienie i pracę jelit.
  • Pomaga stabilizować poziom glukozy we krwi.
  • Daje uczucie sytości, co sprzyja kontroli masy ciała.

Niski indeks glikemiczny

  • Groszek ma niski IG, dzięki czemu jest dobrym wyborem dla osób dbających o poziom cukru.

Właściwości antyoksydacyjne

  • Zawiera polifenole, luteinę i zeaksantynę, które wspierają ochronę komórek przed stresem oksydacyjnym.
  • Może wspierać zdrowie oczu i układu krążenia.

Wspiera układ odpornościowy

  • Dzięki witaminie C i antyoksydantom pomaga organizmowi radzić sobie z infekcjami.

Lekki i niskokaloryczny

  • 100 g zielonego groszku to ok. 80 kcal.
  • Idealny do sałatek, zup, makaronów, puree — daje dużo smaku bez obciążania kalorycznego.

Chleb dla Pani Marty.

Taki produkt jak chleb jest czymś powszednim. Obecnie mamy takie czasy i produkty że chleb stał się czymś innym niż kiedyś. W historii ludzkości około 10 000 lat temu zaczęły pojawiać się pierwsze regularne płaskie chleby przygotowywane z uprawianych zbóż. Chleb ma istotne znaczenie w naszym układzie pokarmowym. Jego podstawowy składnik jakim jest zborze odrywa istotną rolę. Problemem jest chleb przemysłowy który ma wiele wad. Z jednej strony zawiera mocno modyfikowane składniki w celu ciągłego wydłużania jego przydatności do spożycia, a z drugiej strony dąży się do maksymalnego skrócenia czasu produkcji chleba, co przekłada się na coraz wyższe temperatury jego wypieku. W efekcie współczesne chleby przemysłowe przestały pełnić swoją rolę w naszej diecie. A to nie jest nic dobrego.

Prowadząc dialog z Panią Martą moją klientką która prowadzi gabinet kosmetyczny, pojawiło się zainteresowanie tematyką chleba. A ponieważ od wielu lat sam wypiekam sobie chleb, Pani Marta zapytała jak go wykonać. Mój przepis nie jest typowym chlebem na zakwasie. Są dwa powody dlaczego używam drożdży piekarniczych. Po pierwsze zakwas jest tematem zajmującym czas, po drugie drożdże zawierają żywe mikroorganizmy – jednokomórkowe grzyby z gatunku Saccharomyces cerevisiae, które są mi potrzebne. Dlatego mój chleb jest oparty o drożdże.

Co więc będzie nam potrzebne do wykonania tego chleba.

Siemię lniane, pełni ono tu istotną funkcję. Nadaje specyficzny smak oraz tworzy chleb jako elastyczną strukturę. Chleb się nie kruszy i jest smaczny.

Kolejnym składnikiem są orzechy ziemne i słonecznik.

Każdy z produktów, jest dodawany w ilości 2 garści. Czyli 2 garści orzechów, słonecznika, siemię lniane.

Potrzebujemy jeszcze sól. 2 łyżeczki soli morskiej.

Produkty dodajmy do blendera. Do całego chleba potrzebujemy około 600-700 ml wody. 1/2 wody zagotowujemy i takim wrzątkiem zalewamy trzy składniki+sól. Nim jednak to zrobimy, warto całość przepłukać na sitku oczywiście bez soli. Czyli odmierzamy po 2 garści produktów, płuczemy na sitku i dodajemy do blendera wraz z solą, zalewając całość wrzątkiem.

Orzech możemy zmieniać, czy też miksować inne składniki z wyjątkiem siemienia lnianego które jest tu konieczne. W czasie miksowania powstanie galaretowata substancja. Będzie ona gęsta i gorąca. Tą substancję dodajemy do miski w której będziemy wyrabiać ciasto. Nim dodamy drożdże 1/2 kostki na 1 kg mąki. Musimy uzupełnić wodę, tym razem dodając zimną do gęstej masy z siemieniem. Całość powinna być delikatnie ciepła. Dopiero teraz dodajemy drożdże. Zbyt wysoka temperatura mogłaby zaszkodzić drożdżom, całość musi być delikatnie ciepła. Nie dodajmy mąki na tym etapie. Mieszamy ten miks, drożdże i wodę w misce, aż całkowicie rozpuszczą się drożdże.

Mąkę dodajemy stopniowo aby łatwiej to wyrobić. Ja robię tak że dodaję 0,5 kg na początku dobrze całość mieszam drewnianą łyżką, a później dodaje pozostałe 0,5 kg i tu może być potrzebne wyrobienie ciasta ręką. Powinno być ono gęste.

Blaszkę suchą, smarujemy olejem bardzo cienka warstwa, dobrze to zrobić ręką, nie proponuje margaryny, ani papierów. Tylko wcieramy ten olej w blaszkę do pieczenia, chodzi o to aby nie było procesu smażenia oleju, tylko w celu ułatwienia wyjęcia chleba. Ciasto na foremce wkładamy do piekarnika, ja tak robię i czekam aż ciasto wyrośnie. Później wystarczy tylko uruchomić piekarnik. Temperatura 170-180 stopni, czas pieczenia 1 godzina.

Po wyjęciu z piekarnika czekamy około 1 godziny, aż całość ostygnie i chleb stanie się bardziej zwarty. Ostatnia czynność to pokrojenie całego chleba na mniejsze kawałki.

Robię tak dlatego że chleby tego typu nie są tak bardzo odporne na czas. Należy zjeść cały produkt w maksymalnie 2, 3 dni. To jest chleb naturalny, a więc jego odporność na czas nie jest wysoka. Pokrojenie powoduje szybkie odparowanie wody. Zwiększa to trochę czas użyteczności całego produktu. Przechowywać w szklanym naczyniu, można też zwinąć w woreczek, ale wcześniej pokrojony na kawałki.

Zdrowie, aktywność, cisza, dieta, muzyka.

Ostatnio jedna z moich klientek w czasie rozmowy wspomniała o problemie snu. Temat jest mi znany, gdyż mamy takie czasy i taki styl życia że wspomniany problem dotyka wielu ludzi. Ogólnie żyjemy w środowisku które silnie zmieniło ludzi. Niestety w tą złą stronę. Praktycznie z każdej strony pojawiają się czynniki które zaburzają nasz sen.

Korzystając z tego że pojawił się w czasie rozmowy taki temat szybko udzieliłem kilku rad, które sam wypróbowałem na sobie i wiem że są skuteczne.

Sen jest zależny od poziomu energetycznego naszego ciała. Jest to i logiczne i oczywiste. Im niższy poziom energii tym bardziej stajemy się senni. Wydaje się że prosto to osiągnąć w praktyce wcale nie jest to takie proste. Prawdziwe zmęczenie osiągamy przez aktywność fizyczną.

Tu pojawia się rysunek który sugeruje zależność snu od układu mięśniowego jego zmęczenia. Mięśnie nie tylko wytwarzają uczucie snu, ale wzmagają obniżenie energii. Ten rodzaj zmęczenia jest nam bardzo potrzebny. Umiarkowane zmęczenie sprzyja temu aby nasz sen był zdrowszy.

Kolejna rada dotyczy wyeliminowania hałasu.

Prosty produkt który jest dostępny w różnych wersjach i kombinacjach służy jednemu celowi jakim jest redukcja hałasu. Zaletą stoperów jest to iż gwarantują ciągłość snu. Myślę że każdy doświadczył czegoś takiego jak nagły hałas który w czasie snu wyrywa nas. Jest to problem, gdyż ponowne zaśnięcie sprawia trudność. Organizm już częściowo wypoczęty nie poddaje się ponownemu procesowi zaśnięcia. Stopery w wersji woskowej są idealne do snu. Ich zaletą jest duży stopień tłumienia oraz brak uciskania ucha. Stopery w innych wersjach można stosować również w czasie dnia, piankowe czy też z innych nowoczesnych materiałów. To zmniejsza ilość bodźców które nie podrażniają naszego układu nerwowego. W konsekwencji wieczorne zasypianie jest bardziej proste. Średnio stopery generują tłumienie na poziomie od 10 do 40 dB w zależności od materiału i konstrukcji.


Nie mogło też zabraknąć pytania o kawę. Nie trudno było się domyśleć że wspomniana klientka nadużywa kawy. To jest rodzaj błędnego koła. Brak snu pozbawia nas regeneracji i energii którą potrzebujemy w czasie dnia. W efekcie szukamy jakiegoś źródła które to zrekompensuje. I tu pojawia się kawa. Która niczego nie rozwiązuje, a wręcz przeciwnie stosowana w coraz większych dawkach pogłębia problem. Moim odkryciem oraz całkowitym uwolnieniem się od kawy jest kakao.

Piję je dokładnie w taki sam sposób jak kiedyś piłem kawę. Czyli z wodą, nie z mlekiem. Kakao dostarcza delikatnego efektu pobudzenia, ale nie tak silnego jak kawa. Oprócz tego wraz z piciem kako wprowadzamy do ciała wiele cennych i odżywczych właściwości. Tak więc zamiany kawy na kakao jest dobrym pomysłem jeśli ktoś szuka sposobu na poprawę snu. Pozostając jeszcze chwilę przy jedzeniu warto wiedzieć że ilość jedzenia a szczególnie pora o której dostarczamy żywność również wpływa na sen.

Tu rozsądne jest unikanie dostarczania żywności a jednocześnie energii przed udaniem się na spoczynek. Godzina 18.00 to jest maksymalna pora o której możemy jeszcze coś zjeść i to najlepiej w niedużych ilościach. Ogólnie kalorie warto przyjmować w godzinach porannych max do 15.00. Im wcześniej nasze ciało otrzyma solidne porcje jedzenia tym lepiej. Czyli inaczej mówią kluczowe jest śniadanie i w miarę możliwości wczesny obiad. Kolacja skromna a czasami nawet zbyteczna, to również wpłynie na nasz sen.


Kolejna rada dotyczy muzyki relaksacyjnej. Obecnie nie ma problemu z dostępem do tego rodzaju muzyki. Odpowiednio dobrana częstotliwość i rodzaj dźwięku wpływają kojąco na nasz układ nerwowy. Stosowana często i regularnie bardzo poprawia jakość snu. Tu warto wydać trochę pieniędzy na odpowiednie słuchawki. Chodzi o to by były one zdolne wygenerować niskie częstotliwości. Muzyka relaksacyjna opiera się o rodzaju dźwięków które wymagają lepszej jakości słuchawek.


Ostatnia rada dotyczy tego aby nie zamartwiać się naszymi problemami. Nasze problemy wydają się nam trudne wtedy gdy nie posiadamy odpowiedniego poziomu energii i wiary w własne możliwości by je rozwiązać. Mogę nawet napisać że wiele problemów rozwiąże się w czasie naszego zdrowego snu. Jeśli nauczymy się dbać o nasz sen, wtedy pozwolimy na to aby nasze życie się układało. Z chaosu i braku uporządkowania wyłoni się harmonia i porządek. To wszystko zacznie się układać w czasie, zgodnie z naszymi oczekiwaniami jeśli pozwolimy na to aby nasze ciało zharmonizowało się z naszymi możliwościami.


Jeśli ktoś dysponuje pobliskim lasem to warto skorzystać z jego dobroczynnych właściwości. Jednocześnie będzie chwila nad tym aby zastanowić się co chcemy zrobić, a przy okazji dostarczymy super jakości powietrza, które usprawnia procesy myślowe. Odpowiednie zmęczenie, sprawi by nasz sen był zdrowy.

Wszytko czego potrzebujemy to nasze zdrowie i wiara w nas samych. Należy w tym uwzględnić wiedzę o funkcjonowaniu ludzkiego ciała i zasadach które regulują jego funkcje. Takim sposobem radość z życia wzrośnie a nasze cele i plany staną się realne i możliwe. Czas, zdrowie, wiedza uczyni nasze życie lepszym. Sen stanowi znaczną część naszego życia i należy potraktować ten temat poważnie.

Mieszanka Studencka.

Wczoraj jak zwykle coś tam sobie kupiłem po pracy.

Cena całkiem zadowalająca, biorąc pod uwagę współczesne ciągłe podnoszenie cen.

Do tego chałwa sezamowa i mleko w proszku, które używam do przygotowania kakao. Idą chłodniejsze dni to kakao z dodatkiem mleka dostarcza dobrej energii na cały dzień pracy.

Produkt który chciałem opisać to Mieszanka Studencka. I co w tym takiego zaskakującego. Otóż kupuje ten produkt na potrzeby pieczenia chleba. Rodzaju ciasta do którego jest dodawana zmiksowana Mieszanka Studencka. Daje to fajny smak chleba, ale co najważniejsze dostarcza sporych ilości cennych składników. Ktoś może zapytać że to przecież na surowo się je. Tak oczywiście można w taki sposób spożywać ten produkt, ale zmiksowany i poddany pieczeniu również jest bardzo dobry. A znaczne rozdrobnienie może się przyczynić do lepszego wchłaniania składników.

Mam taki siekacz który zostanie tu użyty w celu rozdrobnienia. Zmieszany wraz z pozostałymi składnikami utworzy ciasto na chleb.

Napisałem ten tekst gdyż produkt nie jest mi tak znany, a wydaje się interesujący. Prawdopodobnie stanie się częścią mojej kuchni.