Osiem stopni jogi – praktyczny przewodnik po drodze do równowagi.

W klasycznej filozofii jogi, opisanej przez Patańdżalego w Jogasutrach, rozwój człowieka przebiega poprzez osiem wzajemnie uzupełniających się etapów. Nie są to sztywne „poziomy do zaliczenia”, ale raczej obszary praktyki, które razem prowadzą do głębokiej harmonii ciała i umysłu.

Poniżej znajdziesz ich przystępne wyjaśnienie.

JAMY – samokontrola i etyka wobec świata

Jamy to zasady moralne regulujące nasze relacje z innymi. To fundament, bez którego dalsza praktyka traci sens.

Najczęściej wymienia się:

  • ahimsa – niekrzywdzenie (także w myślach),
  • satya – prawdomówność,
  • asteya – niekradzenie (również cudzej energii czy czasu),
  • brahmacharya – umiar i świadome gospodarowanie energią,
  • aparigraha – nieprzywiązywanie się do rzeczy.

To praktyka świadomego życia w zgodzie z otoczeniem.

NIJAMY – dyscyplina i relacja z samym sobą

Nijamy dotyczą pracy wewnętrznej i budowania zdrowych nawyków.

Obejmują m.in.:

  • saucha – czystość (ciała i umysłu),
  • santosha – zadowolenie z tego, co jest,
  • tapas – dyscyplina i wytrwałość,
  • svadhyaya – samopoznanie,
  • ishvara pranidhana – zaufanie do czegoś większego niż ego.

To codzienna praktyka, która stabilizuje życie i nadaje mu kierunek.

ASANY – ułożenia ciała

Asany to najbardziej znany element jogi – fizyczne pozycje.

Ich celem nie jest akrobatyka, lecz:

  • wzmocnienie i uelastycznienie ciała,
  • przygotowanie do dłuższego siedzenia w bezruchu,
  • rozwijanie świadomości ciała.

Dobrze wykonana asana jest stabilna i komfortowa – bez napięcia i walki.

PRANAJAMA – praca z oddechem

Pranajama to techniki kontroli oddechu, które wpływają na energię życiową (pranę).

Regularna praktyka:

  • uspokaja układ nerwowy,
  • poprawia koncentrację,
  • zwiększa poziom energii.

Przykłady to wydłużanie wydechu, oddech naprzemienny czy świadome zatrzymania oddechu.

PRATYAHARA – wycofanie zmysłów

To etap przejściowy między światem zewnętrznym a wewnętrznym.

Polega na:

  • ograniczeniu bodźców,
  • odwróceniu uwagi od zewnętrznych rozproszeń,
  • skierowaniu świadomości do środka.

To coś jak „odłączenie powiadomień” dla umysłu.

DHARANA – koncentracja

Dharana to zdolność skupienia uwagi na jednym obiekcie.

Może to być:

  • oddech,
  • mantra,
  • obraz mentalny.

Na tym etapie uczymy się utrzymywać uwagę bez ciągłego rozpraszania.

DHYANA – medytacja

Dhyana to pogłębiona, nieprzerwana koncentracja.

Różni się od dharany tym, że:

  • wysiłek znika,
  • uwaga płynie naturalnie,
  • pojawia się stan głębokiego spokoju.

To właśnie ten etap najczęściej nazywamy medytacją.

SAMADHI – jedność i przekroczenie ego

Samadhi to kulminacja praktyki.

Charakteryzuje się:

  • zanikiem poczucia oddzielenia,
  • doświadczeniem jedności,
  • wyjściem poza identyfikację z ciałem i umysłem.

Nie jest to stan „ucieczki od rzeczywistości”, ale jej pełne i bezpośrednie doświadczenie.

Dlaczego to ważne?

Osiem stopni jogi to spójny system rozwoju – od etyki, przez ciało i oddech, aż po świadomość. W praktyce oznacza to, że joga to nie tylko ćwiczenia fizyczne, ale całościowa droga pracy nad sobą.

Można ją traktować zarówno jako narzędzie poprawy jakości życia, jak i głęboką ścieżkę rozwoju duchowego.

Samotność jako sposób istnienia człowieka. Regeneracyjna siła bycia samemu.

W świecie, który nieustannie domaga się naszej uwagi, samotność bywa traktowana jak problem do rozwiązania. Tymczasem może być ona czymś znacznie głębszym — naturalnym stanem człowieka, przestrzenią powrotu do siebie i narzędziem regeneracji psychicznej oraz fizycznej.

Samotność nie zawsze oznacza osamotnienie

Warto rozróżnić dwa pojęcia: samotność i osamotnienie. Osamotnienie to stan braku więzi, często bolesny i związany z poczuciem odrzucenia. Samotność natomiast może być świadomym wyborem — momentem wycofania się z nadmiaru bodźców i relacji, które zamiast wspierać, zaczynają nas przeciążać.

Człowiek, jako istota refleksyjna, potrzebuje czasu bez innych, by zrozumieć własne myśli, emocje i kierunek działania. Samotność staje się wtedy nie brakiem, lecz pełnią — przestrzenią, w której możemy naprawdę usłyszeć siebie.

Samotność jako narzędzie regeneracji

W kontekście zdrowia psychicznego i fizycznego samotność pełni niezwykle istotną funkcję regeneracyjną. Codzienne życie, zwłaszcza w środowisku cyfrowym, generuje ogromne obciążenie poznawcze — ciągłe powiadomienia, informacje, oczekiwania społeczne.

Świadome wycofanie się do samotności pozwala:

  • obniżyć poziom stresu i kortyzolu,
  • przywrócić równowagę układu nerwowego,
  • poprawić koncentrację i zdolność podejmowania decyzji,
  • odzyskać energię psychiczną.

To właśnie w ciszy mózg przechodzi w tryb tzw. „default mode network”, który odpowiada za integrację doświadczeń, kreatywność i autorefleksję.

Samotność a kreatywność i rozwój

Dla twórców — pisarzy, artystów, analityków — samotność bywa wręcz warunkiem pracy. Bez niej trudno o głębokie skupienie i oryginalne myślenie. W izolacji od zewnętrznych wpływów rodzą się idee, które nie są jedynie reakcją na bodźce, ale autentycznym wyrazem wewnętrznego świata.

Samotność sprzyja także rozwojowi duchowemu i filozoficznemu. To w niej pojawiają się pytania o sens, tożsamość i kierunek życia — pytania, na które nie da się odpowiedzieć w hałasie codzienności.

Cyfrowy detoks jako współczesna forma samotności

Współczesna samotność nie zawsze oznacza fizyczną izolację. Często wystarczy odłączyć się od internetu, mediów społecznościowych i ciągłego strumienia informacji. Nawet kilka godzin bez telefonu może działać jak głęboki reset dla umysłu.

Regularne „mikro-samotności” — krótkie okresy odcięcia od bodźców — mogą znacząco poprawić jakość życia i produktywność.

Jak korzystać z samotności świadomie

Samotność nie musi być przypadkowa ani wymuszona. Można ją praktykować:

  • poprzez spacery bez telefonu,
  • medytację lub świadome oddychanie,
  • pisanie dziennika,
  • pracę twórczą w ciszy,
  • ograniczenie kontaktu z mediami.

Kluczowe jest podejście — samotność jako wybór, nie kara.

Samotność jako powrót do siebie

Bycie samemu to jedna z najbardziej pierwotnych form istnienia. Zanim pojawią się role społeczne, relacje i obowiązki — jesteśmy sami ze sobą. Umiejętność przebywania w tej przestrzeni bez lęku jest oznaką dojrzałości i wewnętrznej stabilności.

Samotność nie oddziela nas od świata — pozwala do niego wrócić w bardziej świadomy, spokojny i autentyczny sposób.

W czasach nadmiaru kontaktu, prawdziwym luksusem staje się cisza. A w ciszy — regeneracja.

Instynkt życia i śmierci – Eros i Thanatos w codziennym świecie.

Pojęcia Erosa i Thanatosa wywodzą się z psychoanalizy Zygmunta Freuda i do dziś budzą zainteresowanie zarówno w psychologii, jak i w szeroko rozumianej kulturze. Choć brzmią abstrakcyjnie, ich działanie można dostrzec w codziennych decyzjach, emocjach i zachowaniach. To dwa przeciwstawne, ale jednocześnie współistniejące mechanizmy, które w dużej mierze kształtują ludzką naturę.

Eros, czyli instynkt życia, odpowiada za wszystko, co prowadzi do przetrwania, rozwoju i tworzenia. To siła, która popycha nas do budowania relacji, rozwijania pasji, dbania o zdrowie czy realizowania celów. W ujęciu biologicznym obejmuje także popęd seksualny i reprodukcję, ale jego znaczenie jest znacznie szersze. Eros to energia twórcza – obecna w sztuce, nauce, a nawet w przedsiębiorczości.

Z kolei Thanatos, instynkt śmierci, reprezentuje tendencję do destrukcji, rozpadu i powrotu do stanu nieożywionego. W praktyce nie oznacza on wyłącznie dosłownego dążenia do śmierci. Przejawia się subtelniej – jako autodestrukcyjne zachowania, impulsy agresji czy skłonność do sabotowania własnych działań. Freud uważał, że Thanatos działa często nieświadomie, a jego energia może być kierowana zarówno do wewnątrz, jak i na zewnątrz.

Najciekawsze jest to, że te dwa instynkty nie działają oddzielnie. Wręcz przeciwnie – są ze sobą w ciągłym napięciu. Eros buduje, Thanatos niszczy, ale to właśnie ich równowaga tworzy dynamikę ludzkiego życia. Bez Erosa nie byłoby rozwoju, ale bez Thanatosa nie byłoby również końca pewnych procesów, które umożliwiają powstawanie nowych.

Dobrym przykładem tej równowagi jest proces zmiany. Każda transformacja – czy to w życiu osobistym, czy zawodowym – wymaga pewnego „zniszczenia” starego stanu rzeczy. Rezygnacja z nawyków, zakończenie relacji czy zmiana kierunku kariery to działania, w których Thanatos pełni funkcję oczyszczającą. Dopiero po nich Eros może w pełni się ujawnić, tworząc coś nowego.

Współczesna psychologia nie zawsze posługuje się bezpośrednio terminami Freuda, jednak sama idea dwóch przeciwstawnych sił nadal jest obecna. Można ją odnaleźć w koncepcjach dotyczących regulacji emocji, mechanizmów obronnych czy teorii motywacji. W świecie pełnym bodźców i presji łatwo zauważyć, jak ludzie balansują między dążeniem do rozwoju a tendencją do wycofania czy destrukcji.

Warto również spojrzeć na Eros i Thanatos w kontekście zdrowia psychicznego. Nadmierna dominacja Thanatosa może prowadzić do stanów depresyjnych, chronicznego stresu czy zachowań autodestrukcyjnych. Z kolei brak kontaktu z „ciemniejszą stroną” może skutkować wypieraniem trudnych emocji, co również bywa niebezpieczne. Kluczem nie jest eliminacja któregoś z instynktów, ale ich świadoma integracja.

Z perspektywy codziennego życia oznacza to umiejętność rozpoznawania własnych impulsów. Czy dana decyzja wynika z chęci rozwoju, czy może z potrzeby ucieczki lub destrukcji? Czy działamy w zgodzie z tym, co nas buduje, czy raczej sabotujemy własne cele? Tego typu pytania pozwalają lepiej zrozumieć mechanizmy stojące za naszymi wyborami.

Interesujące jest także to, jak Eros i Thanatos przejawiają się w świecie finansów czy inwestycji. Z jednej strony mamy dążenie do wzrostu, pomnażania kapitału i budowania stabilności – to czysty Eros. Z drugiej strony pojawiają się impulsy ryzyka, overtradingu, działania pod wpływem emocji czy nawet „zemsty na rynku” po stracie – to przejawy Thanatosa. Świadomy inwestor musi nauczyć się zarządzać obiema siłami, aby nie dopuścić do dominacji destrukcyjnych impulsów.

Podobnie jest w obszarze zdrowia i stylu życia. Zdrowe nawyki, aktywność fizyczna czy świadome odżywianie to manifestacja Erosa. Natomiast zaniedbania, brak snu, nadmierny stres czy uzależnienia mogą być interpretowane jako działania zgodne z Thanatosem. Co ważne, często nie są one wynikiem braku wiedzy, lecz wewnętrznych konfliktów.

Eros i Thanatos nie są więc jedynie teorią sprzed ponad wieku. To uniwersalny model, który pozwala zrozumieć napięcia obecne w ludzkiej psychice. Ich obecność można dostrzec w relacjach, pracy, finansach czy zdrowiu. Zamiast traktować je jako abstrakcyjne pojęcia, warto spojrzeć na nie jak na narzędzia do lepszego poznania samego siebie.

Świadomość tych mechanizmów daje realną przewagę – pozwala podejmować bardziej przemyślane decyzje, unikać autodestrukcyjnych schematów i świadomie kierować własnym rozwojem. Bo choć Eros i Thanatos zawsze będą ze sobą rywalizować, to od nas zależy, która z tych sił w danym momencie przejmie kontrolę.

Czy kapitalizm oparty na społeczności to dobra czy zła wiadomość?

W ostatnich latach coraz częściej mówi się o nowym modelu gospodarczym, który próbuje pogodzić zysk z wartościami społecznymi. Kapitalizm oparty na społeczności (community-driven capitalism) to podejście, w którym kluczową rolę odgrywają nie tylko akcjonariusze, ale również użytkownicy, pracownicy i lokalne społeczności. Czy to rzeczywiście krok w stronę bardziej sprawiedliwej gospodarki, czy raczej kolejna moda marketingowa?

Na czym polega kapitalizm oparty na społeczności?

W tradycyjnym kapitalizmie głównym celem firmy jest maksymalizacja zysku dla właścicieli. W modelu opartym na społeczności nacisk przesuwa się w stronę interesariuszy. Firmy starają się angażować swoich klientów i pracowników w procesy decyzyjne, oferować udziały lub współwłasność, a także działać w sposób bardziej transparentny i odpowiedzialny społecznie.

Przykłady takich działań obejmują platformy crowdfundingowe, spółdzielnie cyfrowe, tokenizację udziałów (np. w projektach blockchain) czy firmy, które pozwalają użytkownikom współtworzyć produkty i usługi. W praktyce oznacza to, że społeczność nie jest tylko odbiorcą – staje się współtwórcą.

Argumenty za: większa sprawiedliwość i zaangażowanie

Zwolennicy tego modelu wskazują kilka kluczowych zalet.

Po pierwsze, większa inkluzywność. Jeśli użytkownicy mają realny wpływ na rozwój firmy, zmniejsza się dystans między korporacją a społeczeństwem. Może to prowadzić do bardziej etycznych decyzji biznesowych.

Po drugie, silniejsze zaangażowanie. Społeczności, które czują się współwłaścicielami projektu, są bardziej lojalne i aktywne. Widać to szczególnie w projektach open source czy startupach finansowanych przez społeczność.

Po trzecie, dystrybucja wartości. Zyski nie trafiają wyłącznie do wąskiej grupy inwestorów, ale mogą być dzielone szerzej. To potencjalnie zmniejsza nierówności ekonomiczne.

Argumenty przeciw: ryzyko chaosu i pozornej partycypacji

Krytycy zwracają uwagę, że idea brzmi lepiej w teorii niż w praktyce.

Po pierwsze, trudności w zarządzaniu. Decyzje podejmowane przez szeroką społeczność mogą być wolniejsze i mniej spójne. Firmy potrzebują czasem szybkich i niepopularnych decyzji, które trudno „przegłosować”.

Po drugie, ryzyko pozornej demokracji. Niektóre firmy wykorzystują hasła „community-driven” jako narzędzie marketingowe, bez realnego oddania kontroli. Użytkownicy mają poczucie wpływu, które w rzeczywistości jest ograniczone.

Po trzecie, koncentracja władzy i tak może wrócić. Nawet w projektach opartych na społeczności często pojawiają się liderzy lub inwestorzy, którzy przejmują większą kontrolę – zwłaszcza gdy w grę wchodzą duże pieniądze.

Technologia jako katalizator

Rozwój technologii, zwłaszcza blockchaina i platform cyfrowych, znacząco przyspieszył rozwój tego modelu. Tokenizacja umożliwia dzielenie własności na mniejsze części, a narzędzia do głosowania online pozwalają społecznościom uczestniczyć w zarządzaniu.

Jednak technologia nie rozwiązuje wszystkich problemów. Może zwiększyć przejrzystość, ale nie eliminuje konfliktów interesów ani ludzkich ograniczeń w podejmowaniu decyzji.

Czy to przyszłość kapitalizmu?

Kapitalizm oparty na społeczności nie jest ani jednoznacznie dobrą, ani złą wiadomością. To raczej eksperyment, który próbuje odpowiedzieć na realne problemy współczesnej gospodarki – rosnące nierówności, brak zaufania do korporacji i potrzebę większej partycypacji.

W najlepszym scenariuszu może prowadzić do bardziej zrównoważonego i inkluzywnego systemu. W najgorszym – stanie się kolejnym hasłem, które niewiele zmienia w praktyce.

Wiele zależy od tego, jak głęboko firmy są gotowe oddać kontrolę i czy społeczności rzeczywiście chcą brać odpowiedzialność, a nie tylko korzystać z przywilejów.

Jedno jest pewne: relacja między biznesem a społeczeństwem się zmienia. Kapitalizm oparty na społeczności to jeden z kierunków tej zmiany – i warto go obserwować, ale też krytycznie analizować.

Zielony groszek.

Zima to jest taki czas, że zielone produkty nie są tak powszechne. Moim ostatnim odkryciem jest zielony groszek. Przypomniałem sobie taki czas przedszkolny kiedy jadłem wtedy zielony groszek z marchewką. Będąc w markecie przypomniał mi się ten czas. Spojrzałem na półki i miałem do wyboru groszek konserwowy i groszek mrożony z marchewkę. Oba produkty postanowiłem przetestować jedząc je przez jakiś czas.

Groszek z puszki jest inny niż mrożony. Oba natomiast wymagają bardzo dokładnego umycia. To jeszcze raz chciałbym podkreślić że bardzo dokładne płukanie tych produktów jest niezmiernie konieczne.

Nie należy żałować wody, jeśli produkt nie zostanie dokładnie umyty jest wręcz niesmaczny, szczególnie groszek z puszki. Groszek mrożony jest mniej przesiąknięty systemem opakowania, co nie zmienia faktu że również konieczne jest dokładne umycie produktu, przed spożyciem.

Groszek próbowałem zjadać w minimalistycznej kompozycji. Ugotowany, z dodatkiem soli, pieprzu, oleju słonecznikowego. Ja oczywiście zawsze dodaje oleje na końcu. Nigdy nie używam olejów jako pierwszych w procesach gotowania. Groszek mrożony wymaga gotowania około 20 minut. Groszek z konserwy to można po dokładnym umyciu zjeść z dodatkiem przypraw i oleju. Taka dieta jest bardzo praktyczna i super nadaje się na kolację.

Cena groszku jest bardzo niska. W sezonie zimowym stanowi on super produkt, który dostarcza wiele zdrowia i energii. Odczuwa się to rano, kiedy się obudzimy. Tak lekko strawny produkt jako przekąska wieczorna, zaspokaja głód, a rano otrzymujemy dodatkową energię.

Na koniec kilka danych na temat zielonego groszku.

Bogactwo składników odżywczych

  • Zawiera sporo białka roślinnego, co wyróżnia go na tle innych warzyw.
  • Jest źródłem witamin z grupy B, zwłaszcza B1, B2, B6 oraz kwasu foliowego.
  • Dostarcza witaminę C, witaminę K i niewielkie ilości witamin A i E.
  • Obfituje w minerały: potas, fosfor, magnez, żelazo, cynk.

Wysoka zawartość błonnika

  • Wspiera trawienie i pracę jelit.
  • Pomaga stabilizować poziom glukozy we krwi.
  • Daje uczucie sytości, co sprzyja kontroli masy ciała.

Niski indeks glikemiczny

  • Groszek ma niski IG, dzięki czemu jest dobrym wyborem dla osób dbających o poziom cukru.

Właściwości antyoksydacyjne

  • Zawiera polifenole, luteinę i zeaksantynę, które wspierają ochronę komórek przed stresem oksydacyjnym.
  • Może wspierać zdrowie oczu i układu krążenia.

Wspiera układ odpornościowy

  • Dzięki witaminie C i antyoksydantom pomaga organizmowi radzić sobie z infekcjami.

Lekki i niskokaloryczny

  • 100 g zielonego groszku to ok. 80 kcal.
  • Idealny do sałatek, zup, makaronów, puree — daje dużo smaku bez obciążania kalorycznego.

Życzenia świąteczne.

Jeśli ktoś trafi na ten post na blogu, to będzie on przypomnieniem świątecznego czasu roku 2025. Grono znajomych może czasami tu zaglądnąć to dla nich będą życzenia.

Życzę Świąt pełnych dobrej rozmowy, życzliwych ludzi i spokoju w sercu, a w Nowym Roku 2026 odwagi do realizacji wszystkich ważnych planów.

Życzenia standardowe, ale posiadające nutkę zachęty by działać. Życzliwi ludzie i zdrowe serce będzie pomocne w realizacji celów.

Pozdrowienia dla tych którzy przeczytają ten post.

Uliczna piosenka

Tak bardzo spodobało mi się wykonanie piosenki że postanowiłem dodać link do swojego bloga, aby gdzieś to zapisać.

Spontaniczność wykonania jest urzekająca, widać że dla tych ludzi muzyka i śpiewanie są prawdziwą pasją. Wychodząc zupełnie bezpłatnie do ludzi wspólnie razem śpiewają. Słuchając tej piosenki i jednocześnie oglądają ten filmik pomyślałem sobie jak bardzo kontrastuje ta sytuacja z tym co obecnie mamy w Polsce. Nie przepadam za polityką i dyskusjami politycznymi w których straszy się ludzi konfliktami zbrojnymi, w których narracja wprowadza strach i przerażenie.

Czy świat tak właśnie wygląda? Po wysłuchaniu i obejrzeniu tego filmiku chciałbym być z tymi ludźmi w tym mieście, wśród takich którzy cieszą się każdym dniem. Zwyczajnie w czasie słonecznego dzionka śpiewają tylko po to by dzień był dla nich udanym i miłym.

Oby w przyszłości było więcej tak wspaniałych ludzi bo dzięki nim chce się wierzyć w prawdziwe życie.

Kolejna gazetka.

Zrealizowaliśmy gazetkę reklamową z prawie 50 produktami. Nie jest to jakieś szczególne wydarzenie dla nas, z wyjątkiem tego że jest to automatyczny skład realizowany na podstawie pliku z systemu Raf27.eu

Klient samodzielnie wypełnia system bazodanowy, co czyni cały skład gazetki bardzo efektywny. Dzięki temu udało nam się znacznie skrócić czas i koszty projektowania.

Ponieważ firma zdecydowała się na współpracę z nami, otrzymała o wiele więcej rozwiązań niż automatyczny skład gazetki. Gazetka pojawia się też w wersji online. To również jest realizowane w ramach rozwiązań firmy ADOBE. Czyli integracja z chmurą i możliwościami ADOBE.

Tym co czyni całość wysoce efektywną i oszczędną dla firmy jest druk w drukarni Chroma. Tu również nasz klient korzysta z wszystkich rabatów. Co w porównaniu z poprzednia drukarnią generuje kolejne oszczędności.

W sumie udało nam się obniżyć koszty wielokrotnie, na różnych poziomach. Wraz z przyspieszeniem realizacji zlecenia. Firma realizuje u nas zarówno gazetki, plakaty, bilbordy. Co w skali miesiąca daje ogromne oszczędności.

Cały czas staramy się szukać automatycznych procesów w projektowaniu, korzystając z rozwiązań ADOBE i pojawiającej się szeroko sztucznej inteligencji.

Prosta piłka z freelancerem.

źródło grafiki: https://pl.freepik.com

Jeśli spojrzymy na procedurę zatrudnienia wraz z całym obiegiem czynności przed zatrudnieniem i po zatrudnieniu, to relacja firmy z freelancerem wydaje się tu komfortowa.

Sam tego doświadczyłem i czułem z jaką swobodą firma decyduje o losach freelancera praktycznie z dnia na dzień. Dla firmy jest to sytuacja bardzo komfortowa. Firma nie zastanawia się nad tym że za chwilę freelancer traci źródło dochodu. Miałem taką sytuację niedawno z jedną z firm z Wrocławia, która w swobodny sposób, bez żadnego ostrzeżenia rozwiązała współpracę. I przyczyną nie było to że coś z mojej strony było nie tak. Moją pracę przejął ktoś na stanowisko stacjonarny. A ponieważ firma ma problemy finansowe to szuka pracy dla pracowników stacjonarnych, którzy zwyczajnie nie mają co robić.

Był tu pewien problem z brakiem wiedzy i obyciem w środowisku projektów, ale po kilku latach, bo w sumie tyle razem pracowaliśmy pracownica, bo była to kobieta miała czas się nauczyć.

Wtedy podziękowano freelancerowi. Dla mnie ta decyzja była trochę zaskakująca, gdyż firma obecnie płaci za to 5 razy więcej. Zwiększono 5 razy koszty obsługi projektów graficznych tylko po to aby uzasadnić pracę osoby na stanowisku stacjonarnym.

Logiczne byłoby zwykłe zwolnienie pracownika stacjonarnego, który kosztuje rocznie prawie 100.000 a zachowanie freelancera. Ale tu właśnie pojawia się cały galimatias zwolnienia i lawina procedur. Które w przypadku pracowników automatycznie są uruchamiają.

Czy to jest dobre rozwiązanie dla firmy? Moim zdaniem temat dyskusyjny. A jako moją sugestię mogę tyko podpowiedzieć, że warto nauczyć się pracować z freelancerami. Proste zatrudnienie i proste zwolnienie.

Tym bardziej że freelancerzy są do tego przyzwyczajeni i obecnie staram się cały czas mieć jakieś alternatywy i być zdanym na siebie i na to co potrafię by znowu oczarować pracą kolejne firmy. Dlatego tak ważne w pracy freelancera jest stałe monitorowanie rynku pracy i ciągłe szukanie nowych klientów.

Praca zdalna, czy coś się zmieniło?

Można śmiało powiedzieć że ostatnie podwyżki wynagrodzeń dla grafików stacjonarnych mocno przyczyniły się do redukcji zleceń dla grafików zdalnych. Dotyczy to tych firm w których pozycja grafika stacjonarnego była i jest cały czas mocna. Inaczej to wygląda w firmach które od dłuższego czasu korzystają z grafików zdalnych. Dla nich ta sytuacja czyli podnoszenie wynagrodzeń utwierdza ich w przekonaniu że wybrali dobrą drogę.

Cała ta sytuacja powoduje pewną stagnację w branży którą odczuwam od dobrych dwóch lat. Zwyczajnie jedni z determinacja trzymają się grafików stacjonarnych, a drudzy dokładnie odwrotnie. W efekcie nie ma rotacji. Co dla grafików zdalnych było zawsze okazją do chwycenia nowych klientów.

Ci którzy pracują zdalnie wiedzą, że muszą się uzbroić w cierpliwość a jednocześnie nie marnować tego czasu. Ja osobiście cały czas inwestuję w wiedzę i doskonalenie swoich umiejętności. To jest dobry czas, bo cóż przecież nie można zmusić kogoś do zmian. Też wielu nie lubi zmian.

Im większe pieniądze będą wchodzić w branżę tym ta sytuacja będzie się pogłębiać. Chociaż moim zdaniem jest tego pewien limit. Wynika on z dosłownie fizycznych możliwości grafika stacjonarnego. Który najczęściej jest sam. Inaczej to wygląda w przypadku grafików zdalnych, którzy tworzą grupy. Siła tych grup tak jak w przypadku Raf27.eu jest oparta o takich samych ludzi rozporoszonych po całym kraju. To daje pewną przewagę, która tylko czeka na to aby pojawiły się szanse.

Na razie nie można przewidzieć tego co będzie, chociaż statystyki dotyczące rosnących kosztów prowadzenia firm działają na korzyść oszczędności, a tu zdecydowanie praca zdalna jest opcją.